młodziOna młoda, młody on… Pierwsza miłość. Nie rdzewieje. Po latach spotkana – zakwita od nowa. Słyszeliście kiedyś taką historię? ja nie raz. I z własnego doświadczenia wiem, że jest sentyment do takiego pierwszego zauroczenia. W głowie trzyma się jakieś „różowe” i mocno wyidealizowane wyobrażenie z młodości i tak kiełkuje przez lata. Wystarczy – że padnie na odpowiedni grunt, w jakimś nie najlepszym momencie – i już biegniemy do tej naszej pierwszej miłości. Może to być przypadkowe spotkanie, może być spotkanie klasowe, często też portale społecznościowe ostatnio pozwalają na ponowne zawarcie znajomości. Dowiadujemy się też, co tam u tej osoby słychać…

Znajomy, którego poznałam przy okazji tego, jak kupowałam świetliki do płyt warstwowych – spotkał taką swoją miłość sprzed lat. Wyobrażał sobie nie wiadomo co, a okazało się – że wcale nie jest to taka fantastyczna osoba, jak ją pamiętał. Dziewczyna miała sporo wad, o których przekonał się po powrocie do niej. I w normalnej sytuacji – pewnie umieli by sobie z tym niezgodnościami poradzić, ale przez to, że oboje wyobrażali sobie nie wiadomo co – trudno im było wrócić do rzeczywistości, która nie jest taka różowa…

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »