Przeglądanie kategorii: Związki...

koncertKoncert jesienny na dwa świerszcze;) Wczoraj byliśmy – co prawda nie na jesiennym, jak mówi tekst piosenki – ale na letnim koncercie. Wiele miast teraz urządza takie imprezki – i bardzo dobrze, bo jeszcze nikt nie zginął od odrobimy kultury – a bynajmniej jest jakaś opcja na nie-siedzenie w domu. W każdym razie – było fantastycznie. Pogoda dopisała, zespół całkiem fajny, do tego wszystko pięknie przygotowane – nawet miasto zabezpieczyło trawę – położyli jakieś takie płyty tymczasowe, po których można było bez problemu chodzić i nie zadeptać trawy w parku… (nawet szukałam potem w necie i znalazłam je tutaj – www.vittex.pl )Spędziliśmy wspaniałe popołudnie całą rodziną i spotkaliśmy wielu znajomych, gdzie z połową umówiliśmy się na kawy i grille. Warto czasem wyjść do ludzi i zostawić ten świat komputerów i sieci za sobą. Nic nigdy nie zastąpi normalnych relacji z ludźmi i spotkań. Wspólne rozmowy, pasje, nawet dzielony stół – wpływają pozytywnie na ludzi! Pamiętajmy o tym – że mając do wyboru siedzenie w domu przed komputerem i spotkanie ze znajomymi – to to drugie powinno mieć priorytet! Miłego wieczoru kochani!

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

kobietaMam znajomego. W kiepskie relacje się ładuje. A już myślałam, że poukładał sobie życie odpowiednio, a tu znowu nie wyszło najlepiej. Niby mam wiedzę i doświadczenie, ale jak chodzi o kogoś Ci bliskiego – to jednak trudno zachować janość umysłu  – żeby móc pomóc. Pierwszy poważny związek miał z kobietą, która zaimponowała mu – bo nigdy nie wiedział, czego się po niej spodziewać. I o ile było to proste w przypadku zwykłego związku, o tyle jak pojawiły się dzieci (a owszem – planowane potomstwo) – to taka cecha okazała się zgubna. Laska robiła co chciała, jednego dnia go wielbiła, drugiego wystawiała mu walizki za drzwi. Jak pracował – to za dużo. Jak brakowało kasy – to miała pretensje – że za mało pracuje. Ani w lewo, ani w prawo. No i dzieci – biedne, bo wykorzystywała je – żeby ugrać więcej. W końcu uwolnił się z tego związku, choć łatwo nie było to zrobić. Zakochał się – z wzajemnością. Wielka miłość, różowe okulary. I kolejna laska, która zaczęła mieć wątpliwości co do związku, kiedy już odpuścił – z wielką żarliwością wyznawała mu miłość. Biedy chłopak – do tej pory nie wie co robić. A ja nie wiem jak mu pomóc- bo na tyle ile go znam, to moim zdaniem problem leży w jego partnerkach – które nie wiedzą, czego chcą!

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

różowe butyMoje drogie Panie. Bo Pań na moim blogu jest o wiele więcej niż Panów przypuszczam. W dniu naszego święta – chciałabym Wam złożyć najlepsze życzenia! Przede wszystkim życzę Wam i sobie dużo cierpliwości do Waszych drugich połówek. Oby panowie na co dzień sprawiali – że świat będzie robił się bardzie kolorowy – i nie mam tu na myśli tylko nocnych schadzek;) Bawmy się i korzystajmy z życia! Mamy je tylko jedno i warto czasem zaryzykować;) Najlepszego! <3 A Wy Panowie zadbajcie na nas dzisiaj w sposób szczególny!

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

No i kolejna smutna wiadomość od mojej czytelniczki…

silna kobietaJestem już zmęczona sprawą rozwodową, która toczy się od ponad sześciu miesięcy. Niestety,wydarzenia nie układają się pomyślnie i jeżeli nic się nie zmieni, to nie uda mi się zatrzymać mieszkania. Nie mogę do tego dopuścić. Koleżanka powiedziała, że muszę znaleźć sobie dobrego adwokata. Wypytuje więc wszystkich znajomych i rodzinę, żeby dowiedzieć się czy znają kogoś zaufanego i profesjonalnego. Moje małżeństwo było pasmem porażek i rozczarowań, dlatego nie zamierzam tak łatwo odpuścić i oddać swojego domu osobie, która przez tyle lat mnie unieszczęśliwiała. Zamierzam walczyć. Zaraz po rozwodzie, wyjadę chyba na dłuższe wakacje, aby się zrelaksować i odpocząć po tej trudnej batalii. Marzę o tym od lat, ale zawsze byłam zbyt zapracowana albo brakowało mi pieniędzy, żeby pozwolić sobie na kilkutygodniowy urlop za granicą. Tym razem muszę zrealizować to marzenie. Mam nadzieję, że wszytko zakończy się pomyślnie i po kolejnej rozprawie będę już wolną, szczęśliwą kobietą.

Bravo! Nie można się cały czas zadręczać. Trzeba pójść do przodu, zawalczyć o siebie i iść dalej. Wyjechać na urlop, odstosunkować się. Jeśli chodzi o dobrego adwokata – mogę polecić – kliknij. Dziewczyno – nie poddawaj się i walcz!

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

swietaŚwięta to taki magiczny czas – kiedy wiele związków pomimo codziennych problemów – umie się dogadać i zacząć budować swoje relacje od nowa. Często w mojej pracy słyszę takie historie – które wydają się wręcz niemożliwe, tym bardziej jak zna się historie i problemy ludzi o których mowa. Małżeństwa, które właściwie wydaje się -że już nie mają szans na odbudowę swojego związku – potrafią sobie powiedzieć i co lepsze – wprowadzić w życie – rozpoczęcie wszystkiego od nowa – od białej, niezapisanej kartki. A to wszystko dzięki magii świąt! Dlatego moi drodzy – życzę Wam w ten czas Świąt Bożego Narodzenia – wszystkiego najlepszego! Dużo radości i czasu spędzonego z rodziną. Samych pięknych chwil! Wesołych Świąt!

 

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

kosmetyczkaKiedyś usłyszałam taki tekst – „ale się roztyła po ślubie…. złapała faceta i już nie dba o siebie…”

Ile w tym prawdy? Na pewno dużo! i to zarówno  w kontekście i kobiety i mężczyzny. Dbać trzeba zarówno o związek, jak i o siebie. Bo przed ślubem (czy przed zamieszkaniem razem) – pokazujemy się sobie z jak najlepszej strony, zawsze dobrze ubrani – a w domu chodzimy w wytartym dresie – często rozciągniętym, dodającym nam dwa rozmiary, rozczochrani, nie umalowani… I wcale nie chodzi o to-  żeby codziennie rano się stroić. Chodzi też o kondycje, uprawianie sportu, dbanie o odpowiednią, zdrową dietę, jak i codzienny schludny wygląd.

Moja kosmetyczka, którą po prostu uwielbiam i nie wyobrażam sobie życia bez niej, mówi – że najlepiej jest dbać o siebie dla siebie samej (siebie samego). Jeśli sami czujemy potrzebę żeby wyglądać dobrze dla siebie, inni też będą z tego korzystać. I wtedy żadna sytuacja (np urodzenie dziecka) nie zmienią naszego podejścia do siebie. I nawet patrząc na siebie – widzę, że czuję się zdecydowanie lepiej, jak np. mam zrobione paznokcie. Ostatnio nie mogłam się wybrać na manicure, bo akurat kosmetyczka się przeprowadzała w nowe miejsce i miała zamknięte (nawet polecałam jej firmę przeprowadzkową – http://www.transerwis.pl/). Te trzy dni czekania na otwarcie zakładu były dla mnie dość ciężkie. Miałam wrażenie, że wszyscy widzą moje odrosty… Byłam zdecydowanie mniej pewna siebie, co wpływało na mój humor i samopoczucie. No i oczywiście odbiło się na moim partnerze…

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

studentCzy związki zawarte w czasie studiów mają więcej szans na szczęśliwe zakończenia – niż związki tworzone w życiu „dorosłym”? W sumie to trudno powiedzieć, co jest receptą na udany układ i czy czas poznania ma na to wpływ. Na pewno – pary, które związały się ze sobą jeszcze w czasie nauki – czy to na studiach czy w szkole średniej, bo przecież i takie istnieją – mają za sobą część wspólnego dorastania czy podejmowania pierwszych poważnych decyzji – co na pewno ma wpływ na to jak silne są relacje pomiędzy nią i nim. Jeśli związek nie jest oparty na solidnym fundamencie – to przecież łatwiej mu runąć. Jeśli za nami idzie jakaś wspólna historia – uczenie się matury czy sesji, wspólne egzaminy, wyjazdy – to statystycznie mamy większe możliwości zbudowania czegoś trwałego! Ale to nie jest reguła!

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

rodzinaNie od dziś wiadomo – że dla faceta liczy się utrzymanie rodziny. I nawet w nowoczesnym związku – gdzie jest równouprawnienie – w pewnym momencie odzywa się w mężczyźnie ten instynkt- prawie że pierwotny:P

Kiedy facet nie ma pracy, albo ma kiepską pracę – często zaczyna się psuć w związku. Dlaczego? bo on nie radzi sobie z tą sytuacją, a ona go nie rozumie…. W nim – często podświadomie odzywają się pierwotne instynkty, choć często sam przed sobą nie umie się do tego przyznać… Ona nie widzi problemu, przecież dobrze zarabia i jakoś sobie poradzą… i tu koło się zamyka Rozdrażnienie, złu humor, kłótnie o byle pierdołę…

Znajomi mojej księgowej tak mieli (swoją drogą – naprawdę dobre biuro – jakby ktoś szukał – http://www.finansowoksiegowe.pl/) W końcu ich związek rozpadł się – bo po pierwsze – nie umieli znaleźć przyczyny swojego rozdrażnienia, a po drugie – z związku z brakiem przyczyny – nie rozwiązali swoich problemów i w pewnym momencie ich to przerosło.

Niestety – nawet w najbardziej nowoczesnej rodzinie – mogą się pojawić takie „stare” problemy…

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

wiązanieOna wyjeżdża z koleżankami, on zostaje w domu. Albo na odwrót – on wyjeżdża, ona zostaje. Znajomy jakiś czas temu przyznał się – że taki pierwszy wyjazd był dla niego pierwszym krokiem do rozpadu związku – a jeśli nie do rozpadu związku – to do rozluźnienia stosunków. Nie wiem czy to dobrze mieć więcej przestrzeni dla siebie, czy to złe. Ja jestem jednak zdania, że im więcej wspólnych historii i przeżyć – tym związki są bardziej trwałe i oparte na większej wartości. Był kiedyś taki film o emocjach, gdzie występowała radość, smutek itd. I tam właśnie poruszona była kwestia fundamentów, które są podstawą każdej relacji. Myślę – że ktoś to rewelacyjnie ujął. W związkach tak już jest – że im więcej wspólnego – tym trudniej to rozerwać.

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »

polowanieCzasem zupełnie nie spodziewasz się – że coś, o czym czytałeś, czego się dowiedziałeś, coś o czym słyszałeś – przyda Ci się w najbliższej przyszłości. Jakiś czas temu mąż pomagał sąsiadowi w remoncie, a dziś przyszło mi stanąć przed problemem wybudowania jakiegoś schowka na zabawki ogrodowe. No i wykorzystaliśmy, to czego się dowiedzieliśmy przy tamtej okazji – czyli jednym słowem – kupiliśmy tutaj płyty warstwowe i mąż sklecił mały magazynek.
I nie piszę tego bez powodu – tak już jest, że natura skazała nas na pewne role społeczne. Kobieta – opiekuje się małymi dziećmi (bo większe to już różnie – kiedyś to facet wychowywał syna po siódmym roku życia), pilnuje tak zwanego domowego ogniska, a facet posługuje się narzędziami i wykonuje prace fizyczne, przynosi pożywienia (czytaj – dziś  – pracuje i zarabia na dom). W zdecydowanej większości – tak wygląda życie rodziny. Oczywiście – są przypadki odmienne, które potwierdzają tą regułę. Takie też wzorce przekazujemy naszym dzieciom, które nas obserwują i wdrażają w życie takie same zachowania (wystarczy tu przytoczyć małe dziewczynki opiekujące się lalkami, czy chłopców naprawiających samochody narzędziami – zabawkami). Czyż nie mam racji?

Na razie jest 0 komentarzy - dołącz się do dyskusji i napisz swój »